Witaj na stronie Jinja-Temple.pl!
Zaloguj się, bądź zarejestruj, by w pełni korzystać z zasobów naszego portalu!





Rejestracja
Zgubione hasło
Strona Główna · Forum · Ekipa Dzisiaj jest: Niedziela, Luty 17, 2019
Zobacz Temat
Jinja Temple | ARTYKUŁY | Japonia
Strona 3 z 6 < 1 2 3 4 5 6 >
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 11:19
Nie mówię od razu o obywatelstwie :PP
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
Zombie
Użytkownik

Dodane dnia 05-07-2013 11:32
@Vessin
Na niektórych forach można poczytać jak ludzie informują o próbie zdobycia japońskiego obywatelstwa. Jam m inf. z pierwszej ręki, ponieważ kumpel dostał robotę w dziale programistycznym SONY i strasznie chcieli go mieć na miejscu. Wycieczka do ambasady i długie oraz żmudne zbieranie wywiadu. Po co pan tu? Co pan będzie robił, czym się zajmował? Gdzie pracował? itd. itp. Sprawdzili papiery, dokumentu, informacje o nowym adresie zamieszkania (Sony mu małe mieszkanko załatwiło) i mało brakowało, a by go odesłali do polski, bo coś podejrzanie im to wygląda. A się strachu przy tym najadł . Na jego szczęście przyjechał ktoś z SONY i wyjaśnił całą sprawę.
Naprawdę ciężko jest dostać obywatelstwo :\


Moje opowiadanie Sci-Fi: KLIK Zawieszone do odwołania
mój MAL : MyAnimeList (Porzucony)
lukasz280 http://lukasz280.blogspot.com Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 11:39
Dalej piszesz o obywatelstwie, a ja piszę, że nie o obywatelstwo mi chodzi Żeby mieć obywatelstwo Japonii to trzeba się wyrzec polskiego obywatelstwa, a to już raczej jest punkt sporny, bo tak jakby się wyrzec całego swojego poprzedniego życia ;d
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@T3NCHU
Super Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 13:19
Zrobiłbym to od ręki gdybym miał pewność, że dostane japońskie.


7433097 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
^sakiu
Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 13:21
Musisz mieć pracę, inaczej nie dostaniesz wizy i pracę trzeba mieć już przed staraniem się o wizę.

No i wsio, ale słyszałem o tym, że Polska i Japonia ma wejść w współpracę ekonomiczną, więc możliwe, że nam wizy zniosą ;p

Odnośnie obywatelstwa, sam musiałbym chyba tam sporo życia przesiedzieć, mieć rodzinę itp, aby się zdecydować bo inaczej, albo podwójne obywatelstwo, albo tylko Polskie. Jestem dosyć patriotycznie nastawiony i nie zrezygnuję z obywatelstwa od tak sobie; musiałoby mnie coś naprawdę silnego skłonić do tego ;p
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
Areki-chan
Użytkownik

Dodane dnia 05-07-2013 14:16
O dniu dzisiejszym będzie jutro... Właśnie straciło mi się pół godziny pisania, bo telefon się ściął i musiałam wyciągnąć baterię. Nie mam pojęcia jak to się stało, jak ta aplikacja automatycznie zapisuje... W każdym razie, nie mam już siły. Jakbym miała normalną klawiaturę, a nie męczyła się na dotykowej, byłoby o wiele lepiej >.<"
Zdjęcia spakuję w zip i wrzucę gdzieś, bo nie chce mi się dodawać tego po jednym.
8812430 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@@Alder
Super Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 14:40
Areki, ale dodając po jednym możesz każde opisać, przez co album będzie "żywszy".


Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 16:26
T3NCHU napisał/a:
Zrobiłbym to od ręki gdybym miał pewność, że dostane japońskie.


Poważnie?
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
Yoshimori
Użytkownik

Dodane dnia 05-07-2013 19:14
Jakiś czas temu założyłem lokatę i odkładam kasę na niesprecyzowany cel. Jakbyście ogarnęli jakiś wyjazd, to dajcie znać. Z chęcią się zabiorę, o ile oszczędności wystarczy . No i także preferowałbym kwiecień, bo to ponoć najlepszy okres, ale pewnie i ceny wtedy wygórowane, więc gdyby dużo taniej udało się wybrać w innym okresie, to nie będę oponował .
5679292 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
~ZlyLos
Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 19:52
T3, fakt, nie znam realiów jakie panują w Twoich stronach, ale z tego co piszesz, wnioskuję, że jet tam zupełnie jak na Kujawach, czytaj: nie masz znajomości/ kasy albo nieograniczonych pokładów szczęścia, to lepiej nawet nie wychodź z domu...
Nie mam takiego farta jak Areki (bogata rodzina), ale i tak byłbym w stanie, w miarę szybko odłożyć pieniądze na taki kurs, nie obniżając ani trochę poziomu życia (mieszkanie samemu i bycie "niepoprawnym singlem" ma swoje plusy ). Jak już wcześniej pisałem, jedynym problemem byłby miesiąc wolnego, a to ze względu na "ożywiony sezon" w mojej branży (jestem grabarzem, jakby ktoś pytał).


Ves, obywatelstwo + gwarancja zatrudnienia ze stawką pozwalającą na spokojne przeżycie i masz ode mnie vipowskie zaproszenie na imprezę z okazji zrzeknięcia się Polskiego obywatelstwa .


oi41.tinypic.com/2zrq4hw.jpg
Edytowane przez ZlyLos dnia 05-07-2013 19:53
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 19:55
Zły czyżby stąd Twój nick się wziął ??

Wiesz, nie powiem, że w Polsce jest jakoś super dobrze, ale zrzekanie się obywatelstwa dla mnie jest co najmniej dziwne ;d
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
~ZlyLos
Administrator

Dodane dnia 05-07-2013 20:47
Ves, nie, mój nick to zupełnie inna historia. Jak ktoś jest zainteresowany, to zapraszam na jabbera (adres macie na moim profilu) albo PW, nie będziemy to niepotrzebnie (jakbyśmy już tego nie robili) spamić .


oi41.tinypic.com/2zrq4hw.jpg
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 06-07-2013 17:34
2013-07-06 17:32:10 :: Olcia JTF
Mógłbyś napisać na JT, że jestem przeraźliwie zmęczona, bo późno wróciłam z Disneylandu, a do tego ugryzła mnie jakaś japońska wersja komara i mam całą kostkę przez to spuchniętą i boli tak okropnie, że nie mogę chodzić i teraz otousan jeździł po aptekach szukać jakiejś maści i generalnie jestem wykończona.


Wszystko będzie jutro opisane.

...
Edytowane przez Vessin dnia 06-07-2013 20:52
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
^KieR
Administrator

Dodane dnia 06-07-2013 20:24
Po co się zrzekać obywatelstwa? Przecież można mieć dwa. Kolejna sprawa, ożenienie się z prawdziwą Japonką także powinno nieść ze sobą zdobycia Japońskiego obywatelstwa, nie?
6214240 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
^NefiBoy
Administrator

Dodane dnia 06-07-2013 20:33
A mnie jakoś nie kręci zmiana obywatelstwa, choćby na Japońskie. Wystarczyłoby mi, jakbym mógł spełnić moje 3 marzenia związane z Japonią.


Sapere aude baka...
37507043 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 06-07-2013 20:53
Podobno jak chcesz mieć japońskie obywatelstwo, to innego mieć nie możesz ;d
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@T3NCHU
Super Administrator

Dodane dnia 06-07-2013 23:00
Vessin napisał/a:
T3NCHU napisał/a:
Zrobiłbym to od ręki gdybym miał pewność, że dostane japońskie.


Poważnie?


Poważnie.


7433097 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
Zombie
Użytkownik

Dodane dnia 07-07-2013 05:12
T3NCHU napisał/a:
Vessin napisał/a:
T3NCHU napisał/a:
Zrobiłbym to od ręki gdybym miał pewność, że dostane japońskie.


Poważnie?


Poważnie.


Same here -_-


Moje opowiadanie Sci-Fi: KLIK Zawieszone do odwołania
mój MAL : MyAnimeList (Porzucony)
lukasz280 http://lukasz280.blogspot.com Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
@Vessin
Super Administrator

Dodane dnia 08-07-2013 16:55
Dobra, dorwałam komputer!
To teraz się może rozpiszę trochę (haaa, nawet polskie znaki mi włączyli).

Zacznijmy od piątku.
Rano na śniadanie zjadłam kiwi (inne od naszego, bo takie żółtawe bardziej, a nie ciemnozielone, było o wiele słodsze) i bułkę, ale taka megadziwną, bo prawie białą, bardzo delikatną i lekko dmuchaną, ale o wiele bardziej miękką i delikatną niż te nasze robione na parze. A na dodatek okaasan mi tę bułkę przekroiła PIONOWO na pół i wsadziła w nią PIONOWO ser i szynkę. Dziwne, ale fajne xD

Lekcje były trochę nudne, w każdy dzień tygodnia mamy innego nauczyciela, więc jest fajnie, tylko w piątek jakoś tak... dużo nauki było, a mało rozmawiania xD

Idąc do szkoły rano kupiłam sobie onigiri w konbini (sklepie takim spożywczym, całodobowym, jest ich mnóstwo w Japonii... czy ja już tego nie pisałam? O.o) i zjadłam na przerwie - zaskakująco dobre, nie spodziewałam się tego.

Po lekcjach całą klasą wspólnie poszliśmy do sklepu z bento (nawet nauczycielka nie wiedziała, że jest taki sklep, a chłopcy z mojej klasy go znaleźli xD) i wróciliśmy do szkoły. Jest tam taka a'la stołówka, więc usiedliśmy tam wszyscy. Strasznie dobre to było O.o I tanie. Bodajże 380 yenów za taki wielki zestaw, mam zdjęcie, wrzucę potem.

Aaaach, nie wszyscy pewnie wiecie co to bento, przepraszam xD To takie drugie śniadanie, zazwyczaj z ryżem, jakimiś warzywami, rybą czy mięsem. Można je robić samemu, ale można też kupić gotowe.

Ta stołówka była przy klasach i były popołudniowe lekcje, więc nas co chwilę uciszali, za trzecim razem postanowiliśmy się wynieść - przenieśliśmy się do sali komputerowej i rozmawialiśmy o różnych rzeczach (to zabawne, bo z Zuzą gadam po polsku, z niektórymi osobami po japońsku, niektórymi po angielsku, a gadając z niektórymi mieszam angielski z japońskim. Potem wychodzą śmieszne sytuacje jak się nie przełączę i zdarza się, że do kogoś w złym języku coś powiem xD

Poszliśmy potem na ceremonię herbacianą. Dostaliśmy yukaty, wszyscy się przebrali (z pomocą nauczycieli, bo to naprawdę trudne założyć je samemu). Dostaliśmy też buty te takie drewniane (za nic nie pamiętam nazwy) i ozdobne gumki do włosów. Potem było spore zamieszanie i nikt nie wiedział co i jak, bo byliśmy na trzy grupy podzieleni i niby mieliśmy co 15 minut wchodzić się przebrać, ale wszystko się przedłużyło i jakoś tak wyszło, że przebrane osoby zupełnie nie wiedziały co dalej. Ktoś niby zawołał, że na parter na zdjęcia mamy iść i zrobiliśmy je tam, a jakoś tak wyszło, że kompletnie przegapiłam ceremonię herbacianą. Szkoda. Yukaty (razem z butami i gumkami do włosów) dostaliśmy w prezencie, więc mogliśmy je wziąć do domu.
A okaasan powiedziała, że zabierze mnie na natsumatsuri (letni festiwal, taki przy świątyni, z fajerwerkami, różnymi straganami i tak dalej, zawsze marzyłam o tym, żeby pójść *-*).

Po powrocie do domu zastałam babcię Riko, jej rodzice gdzieś wyszli, więc byłyśmy z babcią. Trochę poopowiadałam o Polsce (dlaczego wszyscy Japończycy bez przerwy mówią mi, że bardzo dobrze umiem japoński?! >.<), grałyśmy też w grę, o której mówiłam wcześniej (grałyśmy z Riko w czwartek). O 20 padłam i zasnęłam na kanapie w salonie, tak byłam zmęczona xD Jakoś tutaj więcej śpię, może przez to, że jest tak gorąco.

To chyba na tyle jeśli chodzi o piątek (mam jeszcze do napisania o japońskich domach, bo to ciekawe jest, no i kilka moich spostrzeżeń co do Japonii ogólnie, ale to jak będę mieć chwilę i dorwę znowu komputer - teraz chyba codziennie będę z komputera pisać, bo to o wiele wygodniejsze niż dotykowa klawiatura w telefonie).

Wczoraj (sobota) byłam cały dzień w Disneylandzie i to tak długa historia (to było naprawdę NIESAMOWITE), że też opiszę jak będę mieć chwilę. Wolę co prawda pisać na świeżo, ale zaraz wychodzimy (dziś w planach sklep, w którym jest mnóstwo rzeczy dotyczących anime, sklep z elektroniką w poszukiwaniu przejściówki, pooglądanie sklepu "wszystko po 100 yenów" oraz kolacja z rodzicami otousana).


Macie od Olci ;)

Co do tego ugryzienia w kostkę, to jednak prawdopodobnie ja skręciła i jutro jedzie do szpitala, więc ominą ją lekcje.



Sobota:

No więc (nie zaczyna się od "no- zaraz, a to nie było, że się nie zaczyna od "a więc"?) nadszedł czas na ichiban omoshiroi ohanashi! Czyli, po polskiemu mówiąc, najbardziej interesującą opowieść. Ach, nie wiem, czy nie robię jakichś literówek, bo język jest ustawiony na japoński i mi podkreśla wszystko... Mowa o Disneylandzie, chociaż nie przypuszczałam, że będzie aż tak niesamowity.

Zacznijmy od moich porannych problemów - godzina przed zbiórką, jadę 40 min do szkoły, więc zdecydowanie wystarczająco czasu. Zbiórka była o 9, na stację dotarłam o 8 i tak patrzę, że coś jest nie tak. Zawsze tablica wisząca pod sufitem peronu wyświetla nadjeżdżające pociągi (godzina, kierunek, rodzaj oraz strzałka który tor) i jedynie jeden lokalny się tam wyświetlał. Normalnie jest cała tablica zajęta, więc poszłam zobaczyć na rozkład jazdy (nawet zrobiłam zdjęcie, w ogóle próbuję właśnie znaleźć jakiś sposób, żeby je w zipie wrzucić i ewentualnie ciekawsze dać normalnie jako zdjęcia) i okazało się, że zaraz powinien być i ekspres, i najszybszy ekspres i w ogóle... Stałam na stacji do 8:25, czyli 25 minut, odjechał jedynie jeden lokalny przez ten czas i nadal nie wiedziałam co się dzieje. Do tego jeden lokalny, którego nie było na tablicy, stał od mojego przyjścia na jednym z torów i wyświetlał kierunek "Shin-yurigaoka" (czyli moja stacja, czyli ta, na której stał). Ale uważnie słuchałam komunikatów i nagle zapowiedziano, że ten pociąg, który stoi na tym torze, to nie jest lokalny, a ekpres do Shinjuku, więc szybko wsiadłam i rzeczywiście w środku tak wyświetlał. Ludzie się wszyscy na niego rzucili, ale mi się udało usiąść xD W pociągu okazało się, że był jakiś wypadek i dlatego pociągi są niesamowicie opóźnione i nic nie jeździ, ten rzucili poza rozkładem i dlatego zatrzymywał się kilka razy na chwilę, żeby kilka rozkładowych pociągów przepuścić. Do Shinjuku dotarłam o 9 i jeszcze mi pociąg linii Yamanote (jadę nim 2 przystanki) uciekł, więc dopiero o 9:10 dotarłam pod szkołę, ale złapałam grupę, bo oni szli na stację, a ja ze stacji. Uff.

Dobra, wiem, długa historia, ale bardzo to przeżyłam, byłam tak zestresowana, no bo jakbym się bardziej spóźniła, to bym nie mogła pojechać do Disneylandu >.<

Tam chciałyśmy się w jakąś większą grupę zebrać, żeby z Zuzią nie gadać bez przerwy po polsku, bo nie po to tu przyjechałam przecież. Dlatego dwie Chinki (bardzo miłe, w moim wieku i w ogóle się dobrze dogadywałyśmy) zapytałyśmy, czy nie pochodziłyby z nami i się zgodziły... I byłoby super, gdyby nie to, że zaraz potem się rozdzieliłyśmy i cały dzień stał się dniem języka polskiego x.x"

W każdym razie, najpierw w czwórkę poszłyśmy w mało sprecyzowanym kierunku, ale trafiłyśmy na coś z Piratów z Karaibów i dziewczyny z Chin stwierdziły, że chcą się tym przejechać, a nie było dużo ludzi (stałyśmy w kolejce tylko 20 minut). Naprawdę nie czegoś takiego się spodziewałam. Po prostu coś tak niesamowitego, że tego się nie da opisać. Wsiadłyśmy do takich jakby łódek i popłynęłyśmy w ciemność. Na ścianach jakby w 3D obrazy, do tego niesamowicie dobrze zrobione roboty, które wyglądały jak ludzie i na początku byłam przekonana, że to prawdziwi ludzie są, ale się przypartywałyśmy i dzięki małym szczegółom, które się trochę nieludzko poruszały, odkryłyśmy, że to roboty - coś naprawdę niesamowitego. Wiele było tak niesamowitych rzeczy, aż ciężko tu wszystko opisać, ale no... To Japonia - to wszystko tłumaczy xD

Szczerze mówiąc, bez sensu trochę, że poszliśmy w sobotę, bo było MNÓSTWO ludzi. Znaczy, zdąrzyłyśmy się przejechać pięcioma rzeczami. Pierwszą opisałam, to teraz może pozostałe...

Potem poszłyśmy na największy rollercoaster (tego się najbardziej nie mogłam doczekać xD) i stałyśmy w godzinnej kolejce, przez co właśnie się rozdzieliłyśmy, bo dziewczyny z Chin stwierdziły, że nie chce im się stać. Ale warto było!

Etto, następnie poszłyśmy na kolejną dużą rzecz, a mianowicie takie wielkie coś, co z góry spływa do wody i ochlapuje, wiecie pewnie o co chodzi, w każdym razie do tego stałyśmy w dwu- i półgodzinnej kolejce (grałyśmy w osu na telefonie z nudów xD). Ale zdecydowanie warto było, bo wsiadłyśmy do takiej jakby łódki i pływałyśmy sobie po takich a'la jaskiniach, w których było pełno ruchomych robotów zwierząt wszelakich (za nic nie mogłyśmy zgadnąć z jakiej to bajki xD), a zaraz potem... prawie pionowo w dół z dosyć wysokiej górki xD Siedziałyśmy z tyłu, więc nas aż tak nie ochlapało, ale i tak przyjemne to było, bo temperatura dochodziła do 35 stopni i umierałyśmy z gorąca...

Potem poszłyśmy zobaczyć różne dziwne smaki popcornu (popcorn miodowy był pyszny ) i zjadłyśmy też lody w celu chociaż drobnego ochłodzenia się (nie dość, że 35 stopni, to jeszcze duża wilgotność i takie mocne słońce, że się wytrzymać nie dało), które także były dosyć dobre, chociaż nic specjalnego... A, w sumie ani trochę nie zdziwiło mnie, że popcorn 500 yenów i lody 300 yenów (odpowiednio ponad 15 i ponad 9 złoty), ale w zasadzie... tu w Japonii wszystko tyle kosztuje, np. zwykła mała butelka wody o ile w Polsce jest po około 1 zł (czy tam 1, 50), tutaj kosztuje 100 yenów (ponad 3 zł). Straszne, nie?

O, przestało mi podreślać. Najwyraźniej zrobiłam tyle "błędów", że już przestało sprawdzać xD

Potem poszłyśmy do czegoś, co było najbardziej niesamowite! Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w kinie 4D (i nigdy nie oglądałam Gwiezdnych Wojen). Stałyśmy w półtoragodzinnej kolejce, ale rany, naprawdę warto było! Najpierw przechodziłyśmy przez takie korytarze, które były zrobione na lotnisko międzyplanetarne, że była tablica odlotów na różne dziwne planety i w ogóle, kontrole różne (nawet był ekran, na którym pokazywali obraz z kamery skierowanej na ścieżkę, którą szli ludzie, która, etto... no obraz pokazywał ciepło, w sensie zarys ludzi, bo są cieplejsi niż otoczenie, szczerze mówiąc, nie wiem jak to się nazywa...). Potem w końcu były takie jakby bramki i nad nimi wyświetlił się film jakiegoś robota wskakującego do statku kosmicznego i mówiącego, że nie jest pilotem, po czym weszliśmy do sali kinowej zrobionej na statek kosmiczny. No i... rany, film 3D lecenia statkiem, który pilotował ten robot, co pilotem nie był, i tak dobrze zsynchronizowane wszystkie przechylenia, trzęsienia i tak dalej, że serio można było poczuć jakby się naprawdę leciało statkiem kosmicznym, coś NIESAMOWITEGO! ...dobra, koniec zachwytów, musicie mi wybaczyć, bo pierwszy raz byłam w kinie 4D xD Ale Zuzia mówiła, że w Polsce te kina są beznadziejne i że to rzeczywiście w porównaniu z innymi kinami 4D było wyjątkowo dobrze zrobione i w ogóle, więc...

Potem jeszcze poszłyśmy do domu strachów, bo mimo że się panicznie boję, bardzo nalegałam xD Był już wieczór, więc kolejka nie była długa (ale za to zauważyłyśmy, że Disneyland jest bardzo popularnym miejscem na randki, bo co chwilę mijała nas jakaś para, chyba z 30 naliczyłyśmy w sumie i zgodnie stwierdziłyśmy, że to trochę frustrujące... ouji ga ireba yokatta...)

(BOŻE ŚWIĘTY RIKO WŁAŚNIE PRZYSZŁA MI POWIEDZIEĆ DOBRANOC I JEJ "OYASUMI" BYŁO TAK PRZERAŹLIWIE UROCZE I-... przepraszam, wracam do pisania...)

Tak więc poszłyśmy do tego domu strachów, tak zwanej yuurei yashiki xD Na początku obie panikowałyśmy, bo weszliśmy chyba w 40 osób do pomieszczenia, w którym rozległ się głos i wszystkie drzwi się pozamykały, po czym porter zaczął gadać i się starzeć nagle... Potem się mrocznie zaśmiał i wszyscy przeszliśmy do następnego pomieszczenia, gdzie znowu się wszystkie drzwi zamknęły, przygasło światło, znowu ten sam głos zaczął gadać i nagle portrety na ścianiach zaczęły się wydłużać, a sufit oddalać (naprawdę nie wiem czy sufit podjechał do góry, czy podłoga w dół xD) i na chwilę zgasło światło i zapaliło się przy suficie, ukazując zwisający z niego szkielet. Już myślałam, że padnę ze strachu, bo ja się takich rzeczy panicznie boję, ale zaraz przeszliśmy do następnego pomieszczenia, gdzie wsiedliśmy do wagoników i... to było tak genialne! Duchy śpiewały i tańczyły, zastanawiam się, czy to przypadkiem nie były hologramy, bo były lekko przezroczyste, coś naprawdę niesamowitego! Całkowicie przestałam się bać, bo to była jakby taka impreza duchów xD Straaasznie fajne. W pewnym momencie jechaliśmy przodem do lustra i w tym lustrze oprócz nas w wagoniku siedział duch - naprawdę niesamowite xD Bałam się trochę jedynie, bo w takich miejscach czasem naprawdę coś się może zalęgnąć, ale zupełnie nie czułam złej energii, więc- ...etto, pomińmy może moje ezoteryczne zainteresowania...

A, potem jeszcze zjadłyśmy popcorn o smaku sosu sojowego, też był bardzo dobry! Zuzia musiała być na 10 w domu, a chciałyśmy wracać razem, więc dosyć wcześnie wyszłyśmy (poszłyśmy na autobus o 19:40, a ostatni był 21:40 i naprawdę chciałam zostać do ostatniego >.<). Co ciekawe, ciemno się zrobiło już około 19 O.o Nie spodziewałam się tego. W ogóle, zaczął wiać niesamowicie silny wiatr (prawie mnie przewróciło, ale nie bierzcie tego za punkt odniesienia, bo mnie łatwo wiatr przewraca ^^") i dzięki temu zrobiło się dosyć przyjemnie... może nie chłodno, ale temperatura tak do 25 stopni spadła.

Nakręciłam przez szybę autobusu film, ale nie wiem, czy będzie coś widać. Tokyo w nocy wygląda niesamowicie! Te wszystkie światła wieżowców i tak dalej... Potem szłyśmy odległość jednej stacji z przystanku autobusowego do stacji Shinjuku, bo nie chciało nam się przesiadać, a poza tym... okazja do pochodzenia w nocy po Tokyo chyba się już nie nadarzy! Czułam się... dziwnie xD Chyba pierwszy raz poczułam, że jestem w Japonii (w sumie ja nawet w Polsce nie chodzę tak późno po mieście, zazwyczaj po 18-19 siedzę w domu już). Chociaż to takie dziwne uczucie, bo czuję się tu trochę tak jakbym wróciła do dawno nie odwiedzanego domu... Może w poprzednim życiu- ...a, dobra, mieliśmy zostawić te tematy.

W każdym razie, Tokyo w nocy to coś naprawdę wartego zobaczenia, zrobiłam trochę zdjęć ze szczytu schodów przed stacją! To takie całkiem nowe, niesamowite uczucie - chodzić sama po jednej z największych metropolii świata o tak późnej godzinie (21 była czy coś, tak, wiem, ale dla mnie to JEST późno xD).

Wróciłam do domu przed wszystkimi, bo zastałam go pusty, ale akurat zdąrzyłam jedynie umyć ręce i wszyscy wrócili xD Co prawda kolacji nie było z racji późnej godziny, ale przejadłam się popcornem, bo w sumie chyba cztery kubełki zjadłyśmy... Tak, wiem, że to bardzo zdrowe xD

A, i jeszcze cały dzień bolała mnie kostka i trochę spuchła, ale byłam przekonana, że ugryzła mnie jakaś japońska wersja komara czy coś, zresztą okaasan sprawdziła na internecie, że takie dziwne coś zwane buyo właśnie jak ugryzie to puchnie i w ogóle, więc wieczorem mi jeździli po aptekach szukać jakiejś maści, ale wszystko było pozamykane i w końcu dała mi coś, co nie jest na ugryzienia, ale okaasan sprawdziła na internecie, że może być.

Etto, tak więc to tyle jeśli o sobotę chodzi, zaraz się zajmę opisywaniem niedzieli, bo jest jeszcze dosyć wcześnie (21:30) i na dodatek dorwałam komputer xD




Niedziela:

Ach, zanim niedziela, kilka moich luźnych spostrzeżeń, które nie wiem, gdzie umieścić:

- Zielone światła trwają wyjątkowo długo. Nie wiem jak Wy, ale ja w Polsce jak się zaświeci zielone, a jestem kawałek przed pasami, albo do nich podbiegam, albo przechodzę tam gdzie jestem. Tutaj często zdarza mi się, że mam jeszcze jakieś 50 metrów do skrzyżowania, a zdąrzę spokojnym krokiem do niego podejść przejść i jeszcze nie zaczyna mrugać.

- Jest PRZERAŹLIWIE gorąco. Budzę się rano i czuję, jakby ktoś na mnie wylał kubeł wody, bo nawet w nocy temperatura spada do co najwyżej 26 stopni, a i tak w domu jest jeszcze gorzej, więc śpię w jakichś 30 i nie ma czym oddychać i się zupełnie nie wysypiam. Wieczorami już padam praktycznie o 20 albo 21. Okaasan stwierdziła, że jeśli bardzo by mi to przeszkadzało, przeniesie mi futon na piętro do salonu, bo tam jest klimatyzacja, ale na razie spróbuję użyć wiatraka. Rano czuję się bardziej zmęczona niż byłam wieczorem... Nie ma czym oddychać >.<

- Etto... opis domu kiedyś będzie, myślę, że będzie to dosyć ciekawe, szczególnie łazienki, bo o ile niektórzy z Was pewnie z anime wiedzą o takich rzeczach jak np. że w wannie się nie myje i wchodzi do niej dopiero po wzięciu prysznica, o tyle w rzeczywistości wszystko jest jeszcze bardziej dziwne!

- A, w związku z moją kostką (o tym za chwilę) nie idę na Fuji, a akurat w tym dniu jest natsumatsuri, więc co prawda bardzo chciałam zobaczyć Fuji (szczególnie, że mieliśmy oglądać z niej wschód słońca i potem iść do onsen, czyli gorących źródeł), ale przynajmniej mam czego wyczekiwać, bo zawsze chciałam iść na natsumatsuri! Ubrać yukatę, obejrzeć fajerwerki, zobaczyć te wszystkie stragany i tak dalej... kyaaa 

Dobra, jak mi się coś przypomni, to będę pisać, a teraz przejdźmy do niedzieli!

Rano w końcu sobie trochę pospałam, chociaż sama z siebie budzę się dosyć wcześnie (bo jest za gorąco!). Całą rodziną pojechaliśmy na zakupy! Znaczy, okaasan chciała mnie zabrać do sklepu zwanego animate, więc...

Najpierw zajrzeliśmy do sklepu, w którym było praktycznie wszystko (strasznie bym chciała sobie kupić takie coś jakby etui na telefon, ale tutaj praktycznie 95% ludzi ma iPhony, więc wszystkie te takie śmieszne etujoobudowy czy jak to tam się zwie są przystosowane do wielkości iPhonów i za nic nie mogę nic znaleźć na mojego S2, chociaż widziałam sporo reklam S4).

Potem poszliśmy do tego animate, zrobiłam mnóstwo zdjęć, bo... rany, tam było wszystko! Anime, mangi, plakaty, figurki, wszystko! Nawet dla tych najbardziej popularnych anime jak Shingeki, Uta no Prince-sama, Chuunibyou, ettoo... nie pamiętam co jeszcze, ale właśnie dla tych najbardziej popularnych były specjalnie wydzielone półki od ziemi aż do samej góry regałów. Była nawet taka właśnie półka na Vocaloidy, z czego połowę zajmowało Kagerou  Chciałam kupić mangę, ale okazało się, że wszystkie się wyprzedały O.o Nie wiedziałam, że Kagerou jest aż TAK popularne.

W związku z tym poszliśmy do zwykłej księgarni, gdzie był bardzo ogarnięty sprzedawca, bo zapytany przyniósł wszystko dotyczące Kagerou, podał mi oba tomy mangi i zapytał, czy to o to chodziło. Zapłaciłam w sumie 1000 yenów i trochę, czyli w przeliczeniu na nasze mniej więcej tyle samo ile polskie mangi... Bo te polskie kosztują coś koło 15-20 zł, czyli dwie około 30-40, a 1000 yenów to właśnie coś ponad 30 zł.
W sumie, myślałam, że tu w Japonii mangi będą tańszeee...

Potem jeszcze pochodziliśmy trochę po sklepach, ale kostka zaczynała mnie coraz bardziej boleć i zastanawiałam się jak to możliwe, że aż tak boli od zwykłego ugryzienia, ale starałam się nie zwracać uwagi.

Potem poszliśmy około 14 na okonomiyaki. To taki jakby placek, w środku jest albo mięso albo owoce morza (jadłam i taki i taki), polany jakimś dziwnym, ale bardzo dobrym sosem i szczerze mówiąc to chyba najlepsza rzecz jaką tu w Japonii jadłam.

Potem z braku pomysłów co dalej (na 17 byliśmy umówieni na kolację z rodzicami otousana i młodszą siostrą okaasan), pojechaliśmy do domu tychże rodziców. Trochę sobie porozmawialiśmy i pojechaliśmy wspólnie do restauracji z yakitori (yaku - piec, tori - mięso... etto, ptasie, kurczak na przykład). Jakoś nie za bardzo wiem, co jadłam, w każdym razie było dobre xD Zdjęć nie zrobiłam, przepraszam... ale okonomiyaki sfotografowałam!

I w sumie potem jedynie wieczorem rozmawialiśmy na temat mojej kostki po powrocie do domu i tak mnie naszła myśl, że w sumie może ja ją skręciłam... I okazało się, że to rzeczywiście możliwe, więc okaasan stwierdziła, że mnie weźmie do szpitala dnia następnego. A, bo w ogóle przypomniałam sobie, że w piątek rano spadłam z dwóch stopni z drabiny (mówiłam, że śpię w małym pomieszczeniu u góry, gdzie wchodzę po drabinie, nie?). W sumie zapomniałam o tym od razu, bo nie zabolało, a mi się takie rzeczy bardzo często zdarzają, bo niezdarna jestem, więc nawet nie wiem czy to to, czy coś innego... Dlatego okaasan mi zniosła futon na dół, żebym nie musiała już po niej wchodzić ^^"

Ach, a wieczorem - hanabi! Czyli fajerwerki. Ale nie takie, co się wystrzeliwuje w niebo, tylko takie co się trzyma w ręce i one tak ładnie na przykład w kształcie płatków śniegu iskry lecą i się spalają, po czym zaraz się wypalają i gasną, jeszcze daleko zanim dotrą do dłoni. Chyba nigdzie indziej na świecie takich nie ma ^^ W Japonii często się takie robi w lato, zresztą w anime też często się ten motyw pojawia.

No, to zaraz będę pisać o dniu dzisiejszym...




Poniedziałek:

Tak więc poniedziałek, czyli dzisiaj.

Rano nie poszłam do szkoły, bo mnie okaasan zabrała do szpitala - pierwszy raz w życiu robiono mi prześwietlenie (ja mam takie fajne coś, że się automatycznie sama leczę, jak w gimnazjum pies mi zerwał ścięgno w palcu, miałam mieć operację, ale zanim mi ją zrobili, samo się zrosło i lekarze byli bardzo zdziwieni xD Najwyraźniej w Japonii mi się ten skill wyłączył, a szkoda). W każdym razie, ponoć nie jest ani skręcona, ani zwichnięta, lekarz gadał po angielsku, ale szczerze mówiąc nigdy jakoś specjalnie się nie uczyłam takich dziwnych słów... mówił coś o czymś na L oraz o czymś co brzmi jak chusteczka (w sensie tiszju) i to coś mi się ponoć w kostce przesunęło (pokazywał mi na zdjęciu z rentgena, ale zrozumiałam tyle ile pięcioletnie dziecko, bo nie wiem, jak to powinno wyglądać prawidłowo, więc...). W każdym razie, chcieli mi to w gips wsadzić, ale okaasan zaprotestowała, że wtedy nie będę mogła chodzić, więc pokazali mi jak mam sobie taką taśmą owijać (taping) i że mam założyć takie dziwne skarpetkopodobne coś (supporter). Mam to nosić tydzień i we wtorek znowu przyjść. I w sumie... zapłaciłam 11050 yenów za szpital i 3000 yenów za te taśmy (dwie są potrzebne) i ten "supporter", więc w sumie to wychodzi jakieś 500 złotych niecałe? Straszne! Jestem co prawda ubezpieczona i chyba mi to zwrócą, ale jeśli tak, to po 30 dniach od wypadku (i teraz mam tak mało pieniędzy, 1/6 praktycznie wydałam Q.Q A chciałam sobie dużo pamiątek i w ogóle różnych rzeczy pokupować... Q.Q).

W każdym razie, potem oglądałam w domu anime w telewizji  Znaczy, okaasan mi ustawiła w telewizorze, żeby Shingeki i Free się zapisywały na dysku twardym, bo lecą w środku nocy (północ i 30 minut przed północą czy coś takiego?), więc sobie z tego zapisu oglądałam (i teraz rozwiązała się zagadka jak ludzie wrzucają anime na torrenty z telewizora xD).

Potem poszłam do szkoły z nudów, po drodze kupiłam onigiri i zjadłam na stołówce, gdzie spotkałam część mojej klasy, tłumacząc przy okazji co się stało z moją kostką, trochę sobie rozmawialiśmy, potem trochę o anime i w ogóleee.

W każdym razie, poszliśmy dzisiaj do museum Ghibli. Spodziewałam się czegoś bardziej niesamowitego... Chociaż były naprawdę niesamowite rzeczy - jak np historyczne sposoby projekcji filmów albo różnego rodzaju soczewki powiększające i zmniejszające, trochę też takich odbijających, że patrząc na dole widzi się to co na górze, ale też mnóstwo szkiców postaci i teł do filmów, a także książki ze zbiorem zdjęć np. budynków, na których się wzorował Miyazaki robiąc swoje filmy. Niektóre z tych rzeczy były naprawdę niesamowite! Ale nie wolno było robić zdjęć. Kupiłam sobie ten taki koci autobus z Tonari no Totoro do przypięcia do czegoś, taki pluszowy, bo był wyjątkowo uroczy i sobie go chyba do torebki przypnę ^^

Jedyny plus z tej kostki to to, że ustępują mi miejsca w pociągach i mogę sobie posiedzieć zamiast się tłoczyć na stojąco xD Ale chodzenie jest ciężkie i jak szliśmy jakieś 15 minut ze stacji do museum trochę bolało, aż mi kilku chłopaków z klasy zaproponowało, że mnie poniosą xD (Pozwoliłam na to jedynie na bardzo wysokich schodach w museum, bo nie miałam siły po nich wchodzić).

No, to chyba w sumie tyle, uff, w końcu nadgoniłam i jestem na bieżąco xD
Postaram się codziennie dorwać komputer na chwilkę, żeby opisać każdy dzień, bo na telefonie to jest naprawdę niewygodne.

Jaa, mata! Czyli do zobacze- napisania. xD

Edytowane przez Vessin dnia 08-07-2013 16:55
3288721 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Opowie?ci prosto z Japonii wzi?te
^Ajiata
Administrator

Dodane dnia 08-07-2013 23:11
Chciałabym zobaczyć Areki niesioną po schodach przez jakiegoś obcokrajowca ;A;
51269332 Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 3 z 6 < 1 2 3 4 5 6 >
Skocz do Forum:
©Jinja-Temple 2008-2018 - Kopiowanie treści, materiałów bądź innych elementów zamieszonych na stronie bez zgody ich autora jest zabronione!

Polityka Prywatności